sobota, 11 kwietnia 2015

Pisałam już, że Konstancin-Jeziorna to cudowne miasto?

Park Zdrojowy, tężnia, bajki i teatrzyki dla dzieci w domu kultury, wiele wspaniałych kulturalnych wydarzeń, piękna architektura, cudny klimat małego miasta to właśnie Konstancin-Jeziorna.
Właściwie wszyscy się tu znają, bardzo ale to bardzo dobre miasto do mieszkania. Zakochałam się w Konstancinie od pierwszego wejrzenia i nie wyobrażałam sobie, że w innym miejscu kupię mieszkanie. 
Dawno chodzi mi po głowie, by robić z dziećmi z włóczki lub filcu herb Konstancina- Jeziornej. Myślę, że dzisiejszy wieczór właśnie wypełnimy takim kreatywnym zajęciem.
Moje dzieci uwielbiają takie prace ręczne, choć zdarza się nam sprzeczać podczas prac, bo w domu pełnym indywidualistów tak już być musi. Zawsze jednak coś tam z naszych wspólnych prac wynika. Zobaczymy co dziś nam wyjdzie?

zdjęcie herbu: źródło Wikipedia
I jak? Podoba się?

Mała rzecz, a cieszy!





12 zł wydane w biedronce i proszę bardzo ile radości! 6 zł za piankę dekoracyjną i tyle samo na zestaw trzech dziurkaczy. Powstała dzięki temu cudna praca, a to dopiero początek :) Piękna pogoda dziś w Konstancinie-Jeziornej, ruszamy na spacer. Pozdrawiamy!

piątek, 10 kwietnia 2015

Torby eko, eko, eko!


Najnowsze torby powstały z spódnicy plisowanej. Słoń na zamówienie, a jamnik jeszcze wolny, ale już chyba nie długo? Cały czas w trakcie torby z aplikacjami sowy. Jak wiecie mam małe dzieciaki więc ta moja praca idzie bardzo powoli, ale tym bardziej jest cenna bo robiona z naprawdę wielkiej pasji. Kradnę czas na sen by sobie poszyć.

czwartek, 9 kwietnia 2015

Sklep Lawenda w Konstancinie- Jeziorna

Kochani, mam u siebie w Konstancinie-Jez. cudny sklep z ziołami, zdrową żywnością itp. Imbir z cytryną, który tam ostatnio kupiłam wprawdzie "wypala" gardło,ale postawił mnie na nogi.
 Imbir działa antybakteryjnie, a w połączeniu z cytryną jest rewelacyjny na przeziębienie i grypę. Wszyscy piliśmy imbir, z herbatą, z wodą jak kto lubi. Po co podawać niezdrowe leki dzieciakom, imbir jest naturalny, zdrowy i nie uczula.
 Polecam wszystkim sklep Lawenda, który mieści się przy ul. Piłsudskiego w Konstancinie-Jez. przy wejściu do Parku Zdrojowego. Znajdziecie tam nie tylko imbir, ale wiele innych cudnych zdrowych specyfików, ale o tym jeszcze napiszę.
 Myślę, że warto wspomnieć o cudownej właścicielce tegoż uroczego miejsca. 
 Poniżej mała zapowiedź tego co tam znajdziecie. Pozdrawiam


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Babcina skrzynia i nie tylko...

Mamy w domu skarb, ma ponad sto lat i jest niewątpliwie najcenniejszą rzeczą w naszym domu. Wartość głównie sentymentalna. Babcina skrzynia, jest piękna i niestety za duża jak na nasz salon, ale jest przez nas uwielbiana i mamy do niej wielki szacunek. Skrzynia była własnością babci mojego męża i oczywiście pełniła rolę jej walizki. Ma piękne okucia, a dodatkowo została w bardzo profesjonalny sposób odnowiona przez naszą znajomą artystkę. Przechowujemy w niej naszą pościel i ręczniki, jest bardzo pojemna. Znajomi, często wchodząc do naszego domu mówią: O wow! jaka piękna skrzynia! Nie tak dawno za sprawą jednej cudownej pani z telewizji uzyskała idealne dla siebie miejsce w naszym salonie i teraz jest na prawdę Królową! 
Więcej powiem i pokażę już niebawem... :)


Śmieci na szlaku górskim

Dawno już nie byłam w górach, ale uwielbiam spacerować szlakiem górskim. Ostatnio jak byłam na wypadzie z siostrami to wpadłam na dość oryginalny myślę pomysł jak na turystę. Przywiązałam sobie reklamówkę do paska u spodni i zbierałam śmieci ze szlaku. Z przerażeniem stwierdziłam, że jest ich bardzo dużo. Przepraszam, ale doprawdy nie rozumiem, dlaczego ktoś idąc szlakiem górskim, podziwia przyrodę, zmaga się z własnymi słabościami rzuca papierki i opakowania po jedzeniu. Nie mam słów, ależ mnie to denerwuje.
Pierwsze zdjęcie, które wrzuciłam jest z nad morza, dlaczego? Nad morzem też jest też jedna ekologiczna masakra- lampiony do nieba, wiecie o czym mówię, koszmar. Słyszałam, że jest już to zakazane i mam nadzieję że już turyści dali sobie z tym spokój. Straszny śmietnik na plaży, na zboczach i nie chcę nawet myśleć ile zwierząt w morzu udusiło się tylko dlatego, że turyści mają kaprys zapalenia i wypuszczenia w niebo lampionu, proszę nie róbcie tego...
Drugie zdjęcie to mój rodzimy Beskid niski i kochana góra Cergowska :)

Wiersze moje...


zdjęcia mojego brata Krzyśka :)


Kiedyś dawno temu napisałam kilka wierszy i tak sobie pomyślałam, że je wrzucę...

O nieboskłonie !


O nielitośni !

O bezsens, 

kłamstwo i obłuda!

Brak chęci, cierpliwości, a zniechęcenie…

Nie chcę obłudy, nie chcę litości i beznadziei 

Wieczna kratero śmierci, bezsensu 

Wieczny katuszu, wieczny cierpieniu… chwilowa śmierci…

***
Niepotrzebna nam… 

Taka miłość co się skłania do potrzeby.
Niepotrzebny nam…Taki sens co się bierze go w bezsensie.
Niepotrzebna nam…Taka litość co się ją z przymusu daje.
Niepotrzebna nam…Taka wiara co się ją na wyczucie bierze.
Niepotrzebna nam…Taka wierność co się ją wciąż wiernie łamie.
Niepotrzebny nam…taki ktoś kto ma tylko piękne słowo!

***
Motana, nękana,

Nie chcę, nie potrafię, nie zniosę! 

Myśli gorsze od uczucia Nirwany, od śmierci i cierpienia.
Motana, nękana, p
uste uczucia, ciężkie myśli,

Za mocne wrażenia.

Boleści, trudy, żale 

Wszystko nicością !!!

***
Ty marna egzystencjo!

Zaplątana w tyle różnych bzdur,
niepotrzebnych słów i zdarzeń. 

Zakłopotana, Zmartwiona, Wyuzdana, 

Nie mająca żadnego sensu,
Choć ciągle do czegoś dążąca.

W świecie gonitwy, paniki,

Ciągłych pomyłek…Jesteśmy my, jestem ja 

W samym CENTRUM w jednej MASIE ludzkości!!!

***
Kiedy przyjdzie czas…

Wtedy spójrz na mnie, wtedy zwróć się do mnie,
Gdybym chciała mógłbyś żyć,

Gdybym chciała mógłbyś być.

Ale ze mną niemożliwe,

Ale ze mną nie uda się!
Wytoczyłam sobie bitwę
I przegranej nie chcę znać.

Cały świat jest niemożliwy,

Cały świat nerwowo gra.
Wszystko płynie, wszystko gna

Już brakuje sił i tchu.

Nie chce nigdy stać i brać

Chcę wygrywać i móc dać.

***
Kocham Cię życie,

choć jesteś takie wytańczone 

choć jesteś takie, aż za nadto,

 choć jesteś czasem ponad nami.

Kocham Cię życie,

Choć krążysz nad nami,

Męczysz mnie- żyć każesz.

***
Nie czekaj na epilog,

Moje życie nie jest tym,

Czym byś chciał by było!
Nie czekaj na morały,

One nie pomogą Ci
w tym życiu niecałym!
Wszystko to jakby się nie poukładało,

Zmieniło się, rozpadło.

Na darmo ma dusza,

Tak wiele udręki.
Na darmo me serce…

Rozdarte…

sprzedane…

oddane…

Na wpół przełamane.

NIE UMIEM BYĆ TAKĄ, JAKIEJ TY CHCIAŁEŚ!

***
W cieniu twych skrzydeł, 

Czuje się bezpiecznie.

W objęciach Twych ramion,

Czuje się najlepiej.
W cieniu twoich radości,

Czuje się nieważna

W cieniu smutków twych,

Czuje się niebytem.
W cieniu Twych katastrof,wiem, że nie istnieję…

***
***Powiedz mi…*** 

Powiedz mi jak mam zmyć z
siebie ten ciężar…Ten ciężar
wartości nabytych przypadkiem!
Ten ciężar odpowiedzialności,ufności, i pracy.Ten ciężar starania się zawsze
o kogoś, za kogoś i kimś wciąż
pod górę…

Nie chcę zniosę już  dłużej…Nie dźwigam już tego!Nie chcę już dążyć do czegoś…Co wciąż mi ucieka!I samotność doskwiera w tej gonitwie panicznej… :(

Samemu być trudniej i łatwiej zarazem,Więc czego chce człowiek…?Rozpaczliwie poszukując bycia z tym drugim,wciąż oszukuje sam siebie…może będzie lepiej?
Samemu nie sztuka wyjść drzwiami…by oknem powrócić niezauważonyWięc może być łatwiej…???


Kawinka i kakao, smak dzieciństwa :)



Wychowałam się w domu pełnym ciepła i miłości. W domu w którym nigdy nie było przepychu, rodzice wychowywali nas bardzo skromnie, ale nauczyli nas wielu wspaniałych rzeczy. Tata choć dużo pracował zawsze miał dla nas czas, a Mama bardzo o nas dbała. Wspomnę, bo to istotne że mam siedmiu braci i trzy siostry i od razu odpowiem na pytanie, tak wszyscy z jednego ojca i mamy! :) 
Moja wspaniała i duża rodzina to mój największy dar jaki dostałam od Swoich Rodziców. Dlaczego ten post nazwałam kawinka i kakao, smak dzieciństwa? Moja mama piekła chleb dla całej rodziny, a w soboty piekła bułkę słodką z makiem i cukrem na wierzchu.... cudo smak. Zawsze w niedzielę rano robiła nam wszystkim kakao i jedliśmy z bułką. A kawa inka, nazwa nasza rodzima domowa to kawinka, piliśmy jej jako dzieci hektolitry, do dziś picie kawinki przypomina mi dzieciństwo. 
Na zdjęciu kubraczek na kubek idealny na kawinkę i kakao...
Życzę wszystkiego dobrego na dalszą część świętowania!

środa, 1 kwietnia 2015

Dinozaury wciąż mi nie dają spokoju... przeczytaj post koniecznie!

Trzeba przyznać, że tak jak koniki zawładnęły sercami dziewczynek, tak Dino pokochali chłopcy, najlepszym przykładem są moi dwaj panowie. Szyma i Ant bardzo często bawią się dinozaurami, ale nie o tym. Ostatnio mieliśmy bardzo pracowity okres. Na początku lutego zgłosiłam swoją rodzinę do programu telewizyjnego, który robi metamorfozy w wybranych pomieszczeniach w mieszkaniu bohaterów programu i niespodziewanie zadzwonił telefon.... na razie nie mogę powiedzieć nic więcej, czytajcie bloga będą nowe wieści na ten temat...






piątek, 20 marca 2015

Jesteś eko?

Ekologia w naszym domu to bardzo ważne słowo:

  • Sortujemy śmieci właściwie od zawsze
  • Zgniatamy butelki, kartony
  • Oszczędzamy gaz- gotuję na gazie w garnku parowym jednocześnie ziemniaki, warzywa i rybę
  • Oszczędzamy prąd- staram się piec jednocześnie dwie rzeczy w piekarniku
  • Woda nie leje się bezsensownie, mówimy też NIE! kapiącym kranom, wybieramy sprzęty, które zużywają mało wody
  • Wyłączam wszystkie sprzęty z prądu, gdy ich nie używam
  • Obowiązkowo zakręcam kaloryfery, gdy otwieram okna
  • Staram się jak najmniej używać chemii czyszczącej w domu
  • Nie dodaję chemii do jedzenia- jesteś tym co jesz
  • Dzieciaki maksymalnie wykorzystują papier, malując dwustronnie a niekiedy przerabiając dalej na wycinanki lub figurki z papieru
  • Kartony po towarze ze sklepu najpierw zastępują reklamówki potem służą jako zabawki dla dzieci (robimy z nich samochody lub skorupę żółwia) następnie wyrzucam w nich recykling
  • Serce mi pęka jak ktoś wyrzuca piękne meble, półki, stołki np. po babci. Niejednokrotnie z litego drewna zrobione przez rzemieślnika, więc oczywiście te skarby w naszym domu dostają drugie życie
  • Nigdy nie wyrzucam słoików, oddaję by dalej służyły lub zbieram własne na przetwory. Ciekawe słoiki zbieram w nadziei, że znajdę kiedyś czas na decoupage :)
  • Używam kosmetyków naturalnych, cały czas rozszerzam ich zasięg w moim domu
  • Zabawki, torby itp. szyję z recyklingu tzn. ze starych ubrań.  Zbieram po rodzinie lub zaopatruję się w Second hand-ach 
  • Wymieniam rzeczy w grupie na facebook, po co kupować nowe? Mam w domu mnóstwo rzeczy, których nie potrzebuję, więc najpierw szukam w grupie wymiankowej.
  • Dawno nie byłam w górach, ale jak idę szlakiem serce mi pęka jak widzę śmieci- wiecie co robię?  zbieram je, napiszę całą akcję w innym poście :)

Małymi krokami możemy stawać się coraz bardziej eko, planuję sama robić chemię to sprzątania domu, duży przełom przede mną- do pracy! :)
Macie jeszcze jakieś pomysły na zmiany w kierunku "jasnej strony mocy"?

Zapraszam do obejrzenia toreb Eko uszytych ze spódnicy i sukienki



środa, 18 marca 2015

Kolejny rozdział sensory toys :)

Szykuje się duża sprawa, więc kompletny brak czasu, wrzucam nowe zabawki jakie powstały w tamtym tygodniu. Za kilka dni napiszę co u nas... :)
Zabawka sensoryczna słoń

poniedziałek, 16 marca 2015

Bajki dla dzieci.../ Cartoons for kids

Bajka terapeutyczna o lęku przed nowymi wyzwaniami…. bajkę napisałam uczestnicząc z córką w warsztatach z bajko terapii.



Toto, wesoły piesek, mieszkający na wsi, ma wiele przygód, ponieważ każdy dzień jest dla niego nowością i zaskoczeniem. Pewnego dnia, piesek, dowiedział się, że przyjadą do niego kuzyni z miasta. Toto pamiętał niedawną wizytę kotów, które przyjechały z innego miasta i to, jak bał się do nich podejść. Wstydził się, że ma szarą budę i nie jest ostrzyżony,

a poza tym  - co mógłby im ciekawego pokazać? Toto bał się, że nie będzie wiedział, którą łapkę podać, że pomylą mu się słowa, którymi mógłby gości powitać. Piesek chodził smutny po podwórku, z podwiniętym ogonkiem. Nie zjadł całego śniadania i nawet mucha, którą zawsze lubił trącać łapką, nie zwracała jego uwagi. Tę markotną minkę zauważył starszy kot z podwórka Fifi, podszedł do Toto i zaczął opowieść o tym, że kiedyś jak jeszcze był małym kotkiem bał się nawet odchodzić od kociej mamy ze strachu przed nieznanym światem. Jego mama namówiła go do takiej oto zabawy, żeby codziennie oddalał się o jeden krok dalej o niej i w taki oto sposób nauczył się w końcu spędzać czas z innymi mieszkańcami podwórka a potem również gośćmi. Toto pomyślał, że może i on znajdzie sposób na to by przełamać swój strach przed kuzynami. Z budą i sierścią nic nie może zrobić, ale ma kilka dni by zastanowić się nad tym co może pokazać kuzynom. Po kilku dniach  z pomocą przyjaciół z podwórka na przyjazd kuzynów zawisła długa lista zwykłych/niezwykłych rzeczy i zajęć na gospodarstwie. Gdy przyjechali kuzyni wszystko było gotowe, spędził z nimi wspaniale czas i choć nie zawsze kuzyni znali zwyczaje wiejskie nasz Toto chętnie i cierpliwie tłumaczył wszystkie zasady. Tak oto Toto przekonał się, że małymi kroczkami i za pomocą bliskich można pokonać obawy przed nowym nieznanym. Autor bajki Anna Cuch




sobota, 14 marca 2015

Jak "stare dobre małżeństwo" :)

Asia i Wojtek
Wojtuś zamieszkał u nas, a Asia została podarowana pewnej młodej, przebojowej Damie. :)
Lalki szmacianki zawróciły nam w głowie i już powstają następne.
 
Zgodnie z zapowiedzią wklejam zdjęcie nowej szmacianki na razie bezimiennej. Córcia nie nazwała jej jeszcze. Swoją drogą zapraszam do posta w którym piszę/ pokazuję ile zabawek zrobionych przez nas mają nasze dzieci.
Link do posta: http://zabawki-recznierobione.blogspot.com/2015/03/cay-arsena-moich-dzieci.html
Zapraszam