piątek, 6 marca 2015

Prosty sposób by kawa tak szybko nie stygła :)

Takie tam ubranko na kubek. Pomysł zaczerpnięty z internetu. Oczywiście ubranko można zdjąć. Ważna informacja każde imię zmieszczę :)







czwartek, 5 marca 2015

Jak to się zaczęło...?

Zaczęło się całkiem niewinnie od sklepu z gazetami, trafiłam tam gdyż czekałam na męża, który miał do mnie dotrzeć. Stałam przed regałem z gazetami z robótkami ręcznymi itp. Był marzec 2014, byłam już w 3 ciąży.Nagle zobaczyłam gazetę z projektem konika, pomyślałam, że córce na pewno by się spodobał. Uszyłam, był zachwyt więc uszyłam też dla syna, nazwał go Strażak, a córcia swojego Kwiatuszek. Widząc ten błysk w oku rodziny uszyłam też dla dziewczynek w rodzinie. Konik z gazety został przeze mnie już tak zmodyfikowany i mało go przypomina, ale jestem ogromnie wdzięczna za tę gazetę. Owszem koniki są hitem, ale jak patrzę ile stworów powstało po tym czasie, to szczerze sama nie mogę w to uwierzyć. Wszystkie pozostałe stwory są naszym (moim i męża) projektem od początku do końca. Oczywiście oprócz impulsu z gazety i pasji córy jeszcze jeden fakt z mojego życia przysłużył się mojej pasji. Ciąża, tak Ant mnie "uziemił" i szydełko powróciło do łask dzięki temu dżentelmenowi. Dzieciaki dają mi jako tako działać dalej więc to jeszcze nie koniec nowości... Podsumowując, pieniądze zainwestowane w gazetę były mega inwestycją w mój rozwój! a pamiętam że zastanawiałam się: "kupować, czy nie?" :) Decyzja chyba była dobra, prawda?
 
Zapraszam do mojego świata zabawek ręcznie robionych.
Zaczęło się jak zwykle niewinnie od zrobienia konika dla córki, gdyż bardzo je lubi.
Rodzina i znajomi zachwycili się moim wytworem i powstała całkiem niezła kolekcja zabawek robionych na szydełku i szytych. Zapraszam do obejrzenia.


środa, 4 marca 2015

Historia jakich u mnie wiele...











W końcu ktoś mnie namówił... Już od dawna dostawałam zapytania czy szyję lalki, ale zawsze odmawiałam. Był pomysł w głowie, ale koniki mnie "opętały"- takie już są :)
Jednak jak widzicie wiele ostatnio nowości, a że pewna przemiła Pani wzięła mnie z zaskoczenia zgodziłam się na uszycie lalek. W projektowaniu jak zwykle uczestniczyła cała rodzina, ale tym razem swoje 4 grosze dorzuciła moja Mamunia! Udziergała swetry dla Franka i Olka. Mama nauczyła mnie dziergać, choć zawsze robiła standardy typu: swetry, skarpety, szaliki. Teraz robi zwierzaki jak córunia, ale post z pracami Mamy jeszcze się tworzy i rośnie w siłę... 
Tak więc nie daleko pada jabłko od jabłoni... razem z Mamunia wzajemnie się inspirujemy! Taka Mamuśka to skarb :)
Ps. A Pani od "zaskoczenia" bardzo dziękuję za efekt: "Co Ty Polak nie skoczysz?" :)

piątek, 27 lutego 2015

Koloruję świat... Colorize the world

Jeszcze wczoraj nie było zimy i było strasznie ponuro, nie lubię narzekać na pogodę więc postanowiłam trochę pokolorować naszą aurę... zapytacie jak? jestem w trakcie robienia dla siebie komin, którym się owinę wychodząc na zewnątrz i będzie od razu jaśniej. Jeśli nie wierzycie to obejrzyjcie jak wygląda komin w trakcie pracy... Jakie kolory tu jeszcze dorzucić... "doszydełkować" <3
Dokończone!!!








sobota, 21 lutego 2015

Jeszcze sowy- breloczki :)










Ślimaczyska :)


Kolorujemy ściany?

Kiedyś narysowałam na ścianie dzieciom smoka i konika. Rysowanie to nie jest mój talent, ale jak widzę obrazek to coś tam udaje się namalować. Smok to była prościzna, ale koń to już była wyższa szkoła jazdy. Pokój dzieci zważywszy na to, że mieszka w nim dziewczynka i chłopiec jest podzielony na dwie strefy, zieloną i różową. Córa starsza więc chciała brata wyrolować i długo trwała dyskusja na temat jaki będzie kolor pokój. Córa długo negocjowała, bo koniecznie chciała RÓŻ. Stanęło na podział pokoju na dwie części - ufff...
Najmłodsze latorośle też ma swój obrazek na ścianie, ale ten raczej nie udał się, bardziej jestem skłonna pokazać go w poście "niewypały", bo taki dla Was szykuję. Swoją drogą posty jak moje prace, piszę kilkanaście jednocześnie. Pozdrawiam i zapraszam do komentowania :)






środa, 18 lutego 2015

Metamorfozy gwiazd

Nasza gwiazda dziś to Syrena Adelajda. Od dłuższego czasu marudziła mi: "zmień we mnie coś, proszę..." Znalazłam więc zjawiskowe oczy, które świetnie nadają się dla syreny, ale nie tylko. Dawno, dawno temu powstał konik morski, ale coś mi nie grało i go nie pokazywałam. Dostał teraz nowe oczy i jest nowym odmienionym konikiem. Pojechał na zdjęcia, ale wkrótce uda się myślę go pokazać. W tzw. międzyczasach powstaje jeszcze jedno "oczaste" coś, ale o tym sza, bo to tajemnica- jak to mówi moja młodzież " zająć kica.... a może to nie zając?"
Wracając do tematu między-czasów, czy Wasze też są przepastne? U nas w międzyczasach robi się większość rzeczy. Przede wszystkim ogarnia codzienne sprawy, tylko w między czasach mam na to czas, bo generalnie cały mój dzień wypełniają dzieci. Kolejny wymiar czasu trzeci: noc. W nocy powstają teeee, jak im tam? szeroko pojęte rękodzielnicze stwory... 
Myślicie, że to koniec? nic bardziej mylnego.... pisałam już o tym. Tak tak jeszcze czwarty wymiar: puste czasy. Zamiast telewizji- szycie i szydełkowanie , zamiast siedzenia w autobusie i patrzenia w szybę- szydełkowanie, poczekalnia u lekarza, kołysanie dziecka itd i itd. Myślicie, że zwariowałam- oczywiście, że tak, zgadzam się to nie jest normalne. U mnie przychodzi refleksja, a kiedy ta laska ma czas, na nic nie robienie lub relaks? Ale przecież dla mnie największy relaks to szydełkowanie!!!! Ot cały sekret!  Oczywiście nie jestem sama w tym szaleństwie. Wszystkie stwory powstają w wieczornych konsultacjach rodzinnych, wszyscy się angażują, wymyślają... no może najmłodsze jeszcze nie, ale w końcu on był przyczyną dla której mnie uziemiono i zaczęłam na nowo szydełkować. 
Hip hip hura Ant!

niedziela, 15 lutego 2015

Relacja z targów na Skoroszach...






Targi na Skoroszach warszawskich jak zawsze klimatyczne, piękne, kolorowe. Tym razem oprócz rękodzieła na wysokim poziomie było też jedzenie swojskie, jak za dawnych czasów, zdrowe i ekologiczne. Wielu zwiedzających i kupujących :) Oj działo się działo :) Dziękujemy!
Wrzucam kilka zdjęć z moich partyzanckich targów. Dobry strzał to był.

piątek, 13 lutego 2015

Zapraszamy na walentynkowe targi rękodzieła.... oczywiście wystawiamy się tam!

Walentynkowe love love... Jutro koniki, ale nie tylko.  Zapraszam
Na targi wybieram się bardzo spontanicznie, niemalże partyzantka. Czemu nie? Czasem planuję targi tygodniami, trzeba więc spróbować i tak. Lubię ten dreszczyk emocji, szybka akcja i jest reakcja :)
Pozdrawiam
A wspominałam już, że mam wspaniałego męża? Tak,  to że się tak wszystko daje szybko zrealizować i zorganizować, pokonać przeciwności to tylko dzięki niemu!  Dzięki Mąż! :)